poniedziałek, 13 lipca 2015

Przygoda, przygoda...

Zlot nam się udał, ale w drodze powrotnej mieliśmy "małą" awarię (samozapłon silnika) i busik znowu wylądował na lawecie. Całe szczęście okazało się, że to nic poważnego i dziś udało się wrócić  szczęśliwie do domu.

Zdjęcie już po zjeździe busem z lawety przed dom Marka Garażmena, czyli naszego wybawiciela, którego gorąco pozdrawiamy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz